Blog KOMUNIKACJA WEWNĘTRZNA OD KUCHNI

Czy Twoja firma ma czas na komunikację? Nie? To nie licz na sukces

Brak czasu to częsta blokada dla naszych działań i powód, dla którego pracownicy nie chcą się angażować w komunikację. Oni też nie mają czasu. Słyszę o tym bardzo często od Was.

Tak jest nie tylko w komunikacji, ale w życiu w ogóle. Teraz trendem jest bycie wciąż zajętym. Jak ktoś ma czas, to znaczy, że coś jest z nim nie tak. Czytałam ostatnio o powolnej zmianie, która wkracza również do Polski. O tym, jak cenne staje się posiadanie wolnego czasu. Pisano tam o tym, że wkrótce sukcesem będzie posiadanie wolnego czasu i tak też będziemy na niego patrzeć – człowiekiem sukcesu będzie ten, kto będzie miał czas na to, co jest dla niego ważne. I nie będzie obawiał się do tego głośno przyznać.

Niestety to nie może być tak, że zarządzanie firmą i zespołem zorganizowane jest w taki sposób, że musi on wyrobić dziennie 120% normy. A my od szefów słyszmy, że w te 120% normy mamy jeszcze wbić się z komunikacją wewnętrzną i zaangażować pracowników w nią. Kolejny konkurs, kolejna akcja, kolejna kampania i oczekiwania, że najlepiej niech 99% pracowników zaangażuje się w te działania i w firmie będzie widać i słychać fajerwerki. Nie, nie zaangażują się. Gdybym była na ich miejscu, też bym tak postąpiła. Na komunikację, zaangażowanie i działanie musi być w firmie przestrzeń.

Opowiedziano mi kiedyś historię o pewnym dyrektorze, który chciał zorganizować w swojej produkcyjnej firmie audyt komunikacji wewnętrznej. Niestety nie chciał się zgodzić na danie pracownikom przestrzeni na wypełnienie ankiet, bo przecież nie zatrzyma produkcji. To jak ten pan chce usprawnić komunikację, skoro nie ma nawet 15 minut na wypełnienie ankiety? A co z dalszymi działaniami usprawniającymi komunikację? Zrobią się same w magiczny sposób nad linią produkcyjną? Rozpylimy je w powietrzu?

Czasami mam wrażenie, że oczekuje się od nas – osób odpowiedzialnych za komunikację wewnętrzną – magii. Że mimo upchania działań na maksa, wielu projektów i deadlinów, nieustannego podnoszenia poprzeczki pracownikom i ogromnego pędu po wyniki, my znajdziemy cudowny sposób i zaproponujemy magiczne rozwiązanie zaangażowania wszystkich we wszystkie działania, które dzieją się w firmie. Linia produkcyjna będzie działać dalej, zapracowani pracownicy wyczarują 15 minut na ankietę, by z uśmiechem na twarzy ją wypełnić, a frekwencja bliska będzie 100%.

Ja takiej usługi w mojej firmie nie mam. I niewiele zdziałam w takiej firmie, ponieważ nie widzę w niej przestrzeni na komunikację. Komunikacja wewnętrzna to element zarządzania firmą. Czas najwyższy, aby nasi szefowie to zrozumieli. Jeśli nie zaplanują na nią czasu i miejsca, to jakaś ona będzie, ale na pewno nie takiej jakości, jakiej by sobie życzyli.     

Mam nadzieję, że w Waszych firmach nie jest tak, jak w tragikomicznym felietonie Jarosława Górskiego: Bezsensowny, ale widoczny zapierdol to świętość dla Polaków. Uśmiałam się, choć pewnie powinnam zapłakać.

******

Sprawdźcie też:
Facebooka bloga i LinkedIn (zapraszam do sieci kontaktów)
szkolenia otwarte z komunikacji wewnętrznej
• newsletter – raz w tygodniu z nowym wpisem (zapisy – prawa kolumna bloga)

Fot. Pexels.com



Zostaw komentarz!